Niemiecko-francuski konflikt o myśliwiec przyszłości – FCAS

Francusko-niemiecki spór o myśliwiec FCAS. Polska wybrała F-35 i ze spokojem obserwuje kłótnie sojuszników. Przeczytaj naszą analizę.

Niemcy i Francuzi od dłuższego czasu nie mogą znaleźć wspólnego języka w sprawie najważniejszego projektu zbrojeniowego Europy – myśliwca 6. generacji FCAS. To, co miało być symbolem europejskiej autonomii strategicznej i motorem napędowym dla przemysłu, staje się areną walki o wpływy, pieniądze i narodową dumę. Mimo publicznych zapewnień o woli współpracy, kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że spór z Paryżem o podział prac pozostaje nierozwiązany. Ten polityczno-przemysłowy pat pokazuje głębszy problem w sercu Europy, gdzie ambicje czołowych koncernów, jak francuski Dassault i niemiecki Airbus, biorą górę nad wspólnym celem bezpieczeństwa.

Co na to Polska?

Podczas gdy w Berlinie i Paryżu trwa przeciąganie liny, z perspektywy Warszawy spór ten wydaje się odległy i w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia dla przyszłości polskiego lotnictwa wojskowego. Polska podjęła już swoją strategiczną decyzję, inwestując w amerykańskie myśliwce F-35 Lightning II. W porównaniu do pogrążonego w niepewności, istniejącego głównie na papierze programu FCAS, polski wybór jest oparty na realnych i już istniejących zdolnościach. F-35 to maszyna 5. generacji, która oferuje Polsce konkretne korzyści tu i teraz. Posiada zaawansowaną technologię stealth, a jego największą siłą jest zdolność do syntezy danych z wielu źródeł i działania jako centrum dowodzenia w powietrzu. Co najważniejsze, F-35 zapewnia pełną interoperacyjność z siłami USA i kluczowymi sojusznikami w NATO, którzy również postawili na tę platformę.

Kiedy FCAS wzbije się w powietrze?

FCAS, z kolei, to wciąż koncepcja – obietnica myśliwca 6. generacji, który ma wejść do służby około 2040 roku, o ile w ogóle powstanie. Jego głównym atutem ma być działanie w ramach „systemu systemów”, czyli ścisła współpraca z rojami dronów i chmurą bojową. Jednak dziś jego największą cechą jest ogromne ryzyko polityczne i brak gwarancji, że projekt nie upadnie pod ciężarem wewnętrznych sporów. Polska, wybierając F-35, kupiła realny produkt i konkretne zdolności. Ewentualny udział w FCAS oznaczałby kupno politycznej obietnicy.

Perspektywy Polski na podobny projekt

Czy zatem mogliśmy wziąć udział w tym europejskim programie? Realistycznie rzecz biorąc, nigdy nie było to poważnie rozważaną opcją. Nasza droga do modernizacji sił powietrznych rozminęła się z francusko-niemiecką lata temu. Decyzja o zakupie F-35 była nie tylko wyborem technicznym, ale przede wszystkim strategicznym, cementującym nasz sojusz obronny z Waszyngtonem. W czasie, gdy projekt FCAS nabierał kształtów, klimat polityczny między Warszawą a Paryżem i Berlinem był daleki od idealnego, co uniemożliwiało wejście w tak wrażliwy program. Co więcej, nasz potencjał przemysłowy, mimo swoich atutów, nie pozwoliłby nam na odgrywanie roli innej niż marginalnego poddostawcy w projekcie zdominowanym przez gigantów. Dlatego, podczas gdy inni martwią się o przyszłość FCAS, Polska może spokojnie skupić się na integracji i wdrażaniu samolotów, które już niedługo wylądują w naszych bazach.

Konrad Stec

Konrad Stec